#PochodzęzPodkarpacia – wywiad z Miłoszem Wałachem, bramkarzem i wychowankiem UKS Jedynki Pruchnik

Opublikowane: 01 sierpnia 2025

Miłosz Wałach
Data urodzenia: 23-11-2001
Pozycja: bramkarz
Kariera sportowa: UKS Jedynka Pruchnik (2010-2014), PGE Vive Kielce (2014-2021), wypożyczenie do Tours Wybrzeże Gdańsk (2021-2023), Industria Kielce (2023-2025)

Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką ręczną? W jakiej szkole po raz pierwszy zetknąłeś się z piłką ręczną?
Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się na hali w Pruchniku, gdy przed lekcjami zostałem zaproszony przez nauczyciela wychowania fizycznego, pana Waldemara Wańkowicza, na trening. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że będzie to trening piłki ręcznej – myślałem, że piłki nożnej. Wcześniej nie miałem styczności z piłką ręczną, ale stanąłem na bramce i spodobało mi się to. Również szybko złapałem do tego smykałkę.

Kto był Twoim pierwszym trenerem i jak go wspominasz? Jak wyglądały Twoje pierwsze treningi?
Po latach trenera Waldka niesamowicie doceniam, ponieważ gdybym wtedy nie przyszedł na ten trening i nie stanął na bramce, prawdopodobnie moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Mam kontakt z nim do dzisiaj i widzę, ile robi dla sportu w Pruchniku. To coś niesamowitego – mam nadzieję, że zostanie doceniony za swoje zasługi, bo mało jest takich nauczycieli z pasją.

Kto był Twoim sportowym idolem lub inspiracją, gdy zaczynałeś trenować?
Na samym początku największym idolem był mój tato, który pokazał mi piłkę nożną i wychodził ze mną grać. W świecie sportu mam dwóch idoli – Sławek Szmal i Artur Boruc.

Jak wyglądała Twoja droga do najwyższej klasy rozgrywkowej? Czy był jakiś moment przełomowy, który otworzył Ci drzwi do gry w Superlidze?
Moja droga do grania w profesjonalnej lidze była dosyć długa i złożona – polegała na dużej pracy i, myślę, sporej ilości szczęścia. Tak to już jest, gdy nie mieszka się w mieście, tylko pochodzi z małej miejscowości. Myślę, że momentem przełomowym było przejście do grup młodzieżowych obecnej Industrii Kielce. Od tamtej pory wszystko zależało od mojego zaangażowania.

Jak wspominasz dzień, w którym dowiedziałeś się, że zagrasz w Superlidze? Czy pamiętasz swój debiutancki mecz?
Pamiętam dosyć dobrze swój debiut – był dla mnie tak ważny, że pytałem Sławka Szmala, czy iść do szkoły na lekcje. Zaśmiał się i kazał oczywiście iść na zajęcia. Zagrałem wtedy 5 minut z Zagłębiem Lubin. Pamiętam, że miałem 3 rzuty – żadnego nie obroniłem. Media dopisały mi jedną obronę po faulu, ale raczej tylko po to, żeby mnie podbudować. Pierwsze skuteczne interwencje miałem w następnym meczu z Piotrkowianinem Trybunalskim.

Jak opisałbyś siebie jako sportowca i człowieka? Jakie cechy charakteru najbardziej pomogły Ci w sporcie?
Uważam, że jestem bardzo ambitny i silny psychicznie. Na razie nic mnie nie złamało, bo dalej gram i walczę, żeby być lepszy.

Jak radziłeś sobie z presją i stresem, zwłaszcza podczas ważnych meczów? Czy miałeś jakieś rytuały lub przesądy?
Kiedyś miałem dużo rytuałów – aż za dużo, zaczęły mi przeszkadzać. W końcu ograniczyłem je praktycznie do zera. Teraz muszę mieć po prostu idealnie zawiązane buty.

Co powiedziałbyś młodym zawodnikom i zawodniczkom z regionu, którzy marzą o grze w Orlen Superlidze?
Ciężko powiedzieć jedną rzecz. Nie chcę być populistyczny, bo taki nie jestem. Ja byłem za młodu bardzo pokorny, skromny i pracowity.

Jakie miejsce poleciłbyś osobom, które nigdy nie były na Podkarpaciu?
Szczerze mówiąc, po tylu latach spędzonych w Kielcach znam mnóstwo miejsc w rejonie Świętokrzyskim. Na Podkarpaciu chyba w ogóle…

Gdybyś miał zaprosić znajomych z drużyny w rodzinne strony, dokąd byś ich zabrał?
Jednak ja kocham wracać do domu – czyli Pruchnik, Rozbórz Długi, Hawłowice, po których często jeżdżę rowerem.

Gdybyś nie został piłkarzem ręcznym, to co byś dziś robił?
Często śmieję się, że gdybym nie grał w piłkę ręczną, prawdopodobnie przemycałbym papierosy zza granicy. Naprawdę nie mam pojęcia, czym bym się zajmował, ale też czasem zastanawiam się, gdzie bym zaszedł w piłce nożnej.

I na koniec… Czy możesz opowiedzieć najzabawniejszą sytuację, która przydarzyła się Tobie lub Twojej drużynie?
Opowiem historię, która przydarzyła mi się pierwszego dnia w Kielcach. Pojechałem z internatu autobusem numer 39 do szkoły na drugi koniec miasta, ale nie wiedziałem, że mogę nim również wrócić. Wróciłem więc po około 5 godzinach na nogach.

Fot. RK Vardar 1961

#PochodzęzPodkarpacia

wróć