#PochodzęzPodkarpacia – wywiad z Krystianem Witkowskim, bramkarzem i wychowankiem Stali Mielec
KRYSTIAN WITKOWSKI
Data urodzenia: 1-12-1999
Pozycja: bramkarz
Kariera sportowa: SPR Stal Mielec (2013-2021), ORLEN Wisła Płock (2021-2023), BM Servigroup Benidorm (2023-2025), Handball Stal Mielec (2025-…)
Pytanie: Krystian Witkowski, jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką ręczną? W jakiej szkole po raz pierwszy zetknąłeś się z piłką ręczną?
Odpowiedź: Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się w 3-4 klasie Szkoły Podstawowej nr 11 w Mielcu.
Pytanie: Co Cię przyciągnęło do piłki ręcznej? Czy piłka ręczna od początku była Twoją pasją, czy raczej był to przypadek, że trafiłeś do tej dyscypliny?
Odpowiedź: Był to trochę przypadek, że akurat ten sport wybrałem. Pamiętam, że całą naszą klasę nauczyciel wychowania fizycznego zaprosił na SKS piłki ręcznej i wszystkim chłopakom się spodobało. Paru z nas trenuje i gra do dziś.
Pytanie: Kto był Twoim pierwszym trenerem i jak go wspominasz? Jak wyglądały Twoje pierwsze treningi?
Odpowiedź: Pierwszym trenerem był Ireneusz Szumełda, nasz nauczyciel wychowania fizycznego, który zaraził mnie piłką ręczną. Właśnie na przełomie 3-4 klasy szkoły podstawowej zaprosił wszystkich chłopaków na SKS. Było nas dużo, każdy próbował grać w polu, a ja miałem wtedy lekkie problemy z koordynacją. Trener zaproponował mi, abym stanął na bramce – bardzo mi się to spodobało i tak już gram na bramce do dziś.
Pytanie: Kto był Twoim sportowym idolem lub inspiracją, gdy zaczynałeś trenować?
Odpowiedź: Oczywiście idolem wtedy był Sławomir Szmal, ale z czasem zacząłem podziwiać wszystkich bramkarzy. Do tego grona dołączył również Arpad Sterbik.
Pytanie: Czy był ktoś w Twoim otoczeniu, rodzinie, kto szczególnie Cię wspierał lub motywował do codziennej pracy na treningach?
Odpowiedź: Oczywiście, na pierwszym miejscu rodzice – zawsze wspierali mnie w tym, żebym trenował i grał. Motywowała mnie też grupa chłopaków z mojego osiedla. Było nas około 10 i zawsze po szkole chodziliśmy na boisko pograć. Do dziś pamiętam, jak w gimnazjum o 6:30 jechaliśmy wszyscy autobusem na trening w starej Hangar Arenie, a potem szliśmy do szkoły.
Pytanie: Jakie były Twoje największe sukcesy w piłce ręcznej na poziomie młodzieżowym?
Odpowiedź: Najwięcej sukcesów osiągnąłem w szkole podstawowej. Wygraliśmy wszystko na Podkarpaciu i zakwalifikowaliśmy się na turnieje ogólnopolskie. Na mistrzostwach Polski szkół podstawowych zajęliśmy 6. miejsce, a na turnieju na Orlikach 4. miejsce z 32 drużyn. Były tam szkoły sportowe z klasami piłki ręcznej, a mimo tego udało nam się dojść do najlepszej czwórki.
Pytanie: Jak wyglądała Twoja droga do najwyższej klasy rozgrywkowej? Czy był jakiś moment przełomowy, który otworzył Ci drzwi do Superligi?
Odpowiedź: Moja droga była dosyć chaotyczna, bo swój debiut miałem w wieku 15 lat. Trener Krzysztof Lipka oraz Tomasz Sondej zaprosili mnie na trening z pierwszą drużyną, bo dwóch bramkarzy miało kontuzje. Kilka dni później zagrałem swoje pierwsze pięć minut w Superlidze z Piotrkowem, a tydzień później byłem w składzie na mecz ze Szczecinem. Od tego czasu trenowałem z pierwszą drużyną. Po ukończeniu szkoły zaproponowano mi kontrakt, treningi z pierwszym zespołem i grę w II lidze, aż w końcu przebiłem się do regularnej gry w pierwszej drużynie.
Pytanie: Jak wspominasz dzień, w którym dowiedziałeś się, że zagrasz w Superlidze?
Odpowiedź: Byłem bardzo młody, miałem 15 lat i trochę w to nie wierzyłem. Nie pamiętam, który mecz był pierwszy – czy z Piotrkowem, czy ze Szczecinem – ale wiem, że w obu dostałem po 5 minut i udało mi się odbić jedną piłkę.
Pytanie: Jak opisałbyś siebie jako sportowca i człowieka? Jakie cechy charakteru najbardziej pomogły Ci w sporcie?
Odpowiedź: Moje silne cechy to wytrwałość w dążeniu do celu oraz duża ambicja.
Pytanie: Jak radziłeś sobie z presją i stresem podczas ważnych meczów? Czy miałeś jakieś rytuały przedmeczowe lub przesądy?
Odpowiedź: Stres nigdy mi bardzo nie przeszkadzał. Mam jednak swoje rytuały – w dniu meczu zawsze robię sobie spacer, na śniadanie jem jajecznicę. Lubię, jak każdy dzień meczowy wygląda tak samo.
Pytanie: Jak odnalazłeś się w Orlen Wiśle Płock?
Odpowiedź: W Płocku dobrze się odnalazłem. Była tam super grupa ludzi, z którymi mam kontakt do dziś. Bardzo mi pomogli, bo to był mój pierwszy klub poza rodzinnym miastem. Dobrze wspominam te dwa lata.
Pytanie: Jak doszło do tego, że zagrałeś kilka lat w Hiszpanii? Jak oceniasz ligę hiszpańską i życie w tym kraju?
Odpowiedź: Wyjazd do Hiszpanii był po to, aby zdobyć doświadczenie. Cieszę się z tych dwóch lat. Liga jest zupełnie inna niż Orlen Superliga – szybsza, bardziej techniczna i bardzo wyrównana (oprócz Barcelony).
Pytanie: Jakie miejsce poleciłbyś osobom, które nigdy nie były na Podkarpaciu?
Odpowiedź: Oczywiście Bieszczady.
Pytanie: Gdybyś miał zaprosić znajomych z drużyny w rodzinne strony, dokąd byś ich zabrał?
Odpowiedź: Ostatnio moja rodzina była w Szczawnicy, więc może tam bym ich zabrał. Na Podkarpaciu jest wiele fajnych miejsc do odwiedzenia.
Pytanie: Gdybyś nie został piłkarzem ręcznym, co byś dziś robił?
Odpowiedź: Bardzo ciężkie pytanie, nie mam pojęcia.
Pytanie: Na koniec – jaka była najzabawniejsza sytuacja, która przydarzyła Ci się na meczu, treningu albo podczas wyjazdu?
Odpowiedź: Nie wiem, czy najzabawniejsza, ale pamiętam, jak raz na lotnisku z Michałem Daszkiem pomyliliśmy bramki i przeszliśmy na stronę osób wylatujących poza Unię Europejską. Musieliśmy wyjść stamtąd i przejść jeszcze raz kontrolę bezpieczeństwa. Naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy zostali na lotnisku i nie polecieli na mecz.
Fot. Orlen Puchar Polski
#PochodzęzPodkarpacia
